czwartek, 23 marca 2017

Rejs statkiem parowym z Bad Schandau do Pirny







Tak naprawdę nie wiemy, co ciągnie człowieka w świat.
Ciekawość? Głód przeżyć? Potrzeba nieustannego dziwienia się?
Człowiek, który przestaje się dziwić jest wydrążony, ma wypalone serce.
W człowieku, który uważa, że wszystko już było i nic nie może go zdziwić,
umarło to, co najpiękniejsze - uroda życia.
- Ryszard Kapuściński -





Tylko na jedną noc zatrzymaliśmy się  w małym  miasteczku  Bad Schandau
w Saksonii...  Właściwie jest to uzdrowisko słynące z  balneologii... Cóż to jest balneologia? przypuszczam, że nazwa i metoda jest znana wielu osobom... Przypomnę, że jest to jedna z najstarszych dziedzin medycyny, zajmująca się leczeniem schorzeń za pomocą wód podziemnych oraz borowin... Dziedzina bardzo rozpowszechniona w starożytności... Już wtedy dostrzeżono dobroczynne  właściwości wód... Jest nam dobrze znana łacińska sentencja:  Sanus per aquam (Spa) czyli "zdrowie przez wodę". Kiedy nastąpiło średniowiecze zaprzestano stosowania różnych kuracji i nastąpił ogólny upadek  nauki, kultury, a tym samym medycyny... Dopiero XVIII wiek sprawił, że powoli zaczęto stosować tego typu kuracje... Nie przyjechałam  do Bad Schandau na żadną kurację... Niestety... Może kiedyś?  Nas interesowała tutejsza przystań promowa, z której do Drezna odpływają m.in. statki parowe...






Akurat tej nocy lało jak z cebra... Mieliśmy spore obawy jak będzie przebiegał rejs w tak  ulewnym deszczu... Rano, na całe szczęście nie padało... Niebo było przysłonięte chmurami... Na przystani czekał już Kurort Rathen,  statek parowy
z napędem kołowym... Pochodził z 1896 roku... Wszystkie urządzenia, w tym silnik napędowy, urządzenia kontrolne (manometry) aż lśniły...  Kątem oka  obserwowałam mężczyzn spoglądających na maszynerię... Widziałam podziw
w ich spojrzeniach...  W 1836 roku założono w Dreźnie Towarzystwo Rejsów Statkami Parowymi po Łabie... Dziś towarzystwo ma 9 statków parowych... Wszystkie są objęte ochroną jako zabytki techniczne... Przychodzi określona godzina i punktualnie co do minuty, statek rusza w rejs...







Trwa relaksujący rejs... A pogoda w magiczny sposób robi się coraz piękniejsza... Hen w dali na szczycie dziwnej formacji skalnej majaczy się  TWIERDZA KÖNIGSTEIN...  Wznosisię 247 metrów nad poziomem Łaby... Nad brzegiem rzeki niewielkie miasteczko Königstein... Jego nazwę można tłumaczyć:  Królewski Kamień i pochodzi od górnołużyckiego aktu granicznego, którego władca Wacław I w 1241 roku, na "królewskim kamieniu" akt ten pieczętuje... Podróż po rzece jest atrakcyjna i bardzo przyjemna... Umożliwia podziwianie niepowtarzalnych krajobrazów...  Łaba płynąc tworzy zakola... Jej nurt jest łagodny wręcz leniwy...






Już z daleka dostrzegam kolejne niewielkie miasteczko położone malowniczo na prawym brzegu Łaby... To kurort Rathen... Mały, skromny ale niezwykle uroczy... Od pierwszego wejrzenia można się w nim zakochać... Uroku temu miejscu dodaje przepiękna, skalna sceneria... Byłam tam, to jest BASTEI






Podziwiam meandry Łaby, które wyżłobiły malowniczą dolinę porośniętą gęstymi lasami, a spośród drzew tu i ówdzie wynurzają się skały o fantastycznych kształtach... Muszę się przyznać, że Saksonia Szwajcarska skradła mi serce... Ja wciąż mam nadzieję, że jeszcze kiedyś wrócę do tej zjawiskowej krainy gdzie stromo opadają klify, a głębokie wąwozy i parowy tworzą niesamowitą atmosferę, jest mnóstwo zieleni i kwiatów...






Dopływamy do przystani w Stadt Wehlen... Część ludzi  wysiada, inni wsiadają... Stadt Wehlen to znany  kurortu wypoczynkowy, który  rozłożył się po lewej i prawej stronie Łaby... To kolejne bardzo piękne miasteczko w  Saksońskiej Szwajcarii  o niepowtarzalnej atmosferze... Stadt Wehlen posiada długą historię, pierwsza wzmianka w dokumentach pochodzi z początku XIII wieku... Teraz już parostatek zmierza do Pirny...






Bardzo dziękuję za odwiedziny i komentarze...
Życzę miłych, słonecznych, wiosennych dni...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...


wtorek, 21 marca 2017

Dom Jana Matejki - Muzeum Narodowe w Krakowie








"Był mały, jako ludzie ciałem drobni i przygarbiony
 nie wiekiem, lecz pracą... głowę chylił w długich lokach,
 z oczu mu gorzał żar - taki w prorokach".
                                          Stanisław Wyspiański

Od zawsze ceniłam twórczość Jana Matejki... Przede wszystkim za jego głęboki patriotyzm... I chociaż niekiedy jego wizja historii trochę odbiegała od prawdy, to wiem, że kierowała nim miłość Ojczyzny i ogromna chęć pokrzepienia Polaków... Jan Matejko,  największy polski malarz historyczny, nie był rdzennym Polakiem... Jego ojciec  František Xaver Matějka, przybył do Krakowa z Czech i tutaj założył rodzinę, która stała się ostoją polskości... Jan Matejko urodził się w zabytkowej XVI -wiecznej kamienicy, która była własnością rodziny Rossbergów, z której pochodziła matka malarza... Kamienica Nr. 41 znajduje się na słynnej ulicy Floriańskiej w pobliżu Bramy św. Floriana... Dom Jana Matejki dzisiaj trzypiętrowy ma fasadę neobarokową... Projekt wykonał początkujący wówczas architekt Tomasz Pryliński... Niewielkie zmiany w projekcie robił sam Jan Matejko...  Każde piętro kamienicy zdobi maszkaron - odtąd kamienicę nazywano " Pod trzema pyskami".








W kamienicy, w której urodził się, mieszkał i tworzył i umarł  słynny malarz Jan Matejko, mieści się najstarsze w Polsce muzeum biograficzne poświęcone życiu i działalności artysty... Powstało już dwa lata po śmierci artysty... Od ponad stu lat muzeum gromadzi zabytki związane z jego pracą artystyczną, pedagogiczną oraz pasją kolekcjonerską... Na pierwszym piętrze znajduje się jadalnia, a w niej portrety m.in. ojca malarza - Franciszka,  żony Marii, dzieci... W pomieszczeniach na tym piętrze mogłam zobaczyć piękny strop z fazowanych dębowych belek, który odkryto w czasie renowacji kamienicy...









Na pierwszym piętrze znajduje się sypialnia, zwana pokojem pod gwiazdami i salon Matejków... Salon i sypialnia  zachowały się do naszych czasów prawie w niezmienione formie...  To najstarsza część muzeum... Całe wyposażenie pochodzi z czasów Jana Matejki... Meble neorenesansowe, intarsjowane,  inkrustowane marmurem zostały zakupione  przez Matejkę w Wenecji... W pomieszczaniach  zachował się oryginalny parkiet oraz żyrandole... W muzeum zostało zgromadzone wiele ciekawostek i cennych eksponatów... Na tym piętrze jest dawny buduar Teodory... Stał się on sypialnią artysty na kilka dni przed jego śmiercią...







Na drugim piętrze  są kopie: korony i berła Kazimierza Wielkiego,  projekty polichromii  do Kościoła Mariackiego... W muzeum możemy podziwiać piękne serwety, makaty, haftowane zasłony, kotary... Zgromadzone zbiory obejmują: listy, pamiątki jubileuszowe, oficjalne dokumenty, przewodniki, fotografie rodzinne...  Zbiory uzupełniają kobiety stroje m.in. gorsety, suknie, szale, nakrycia głowy... Przechodząc z pomieszczenia do pomieszczenia podziwiam zainteresowania i zdolności wielkiego malarza... Ten drobny, wręcz chudy, przygarbiony krótkowidz malował ogromne sceny batalistyczne, uprawiał  z dobrym skutkiem grę na pianinie i na innych instrumentach muzycznych... Chętnie wypowiadał się w obrazach historycznych, stawiając własną wizję Ojczyzny... 





Na trzecim pietrze znajduje się pracownia Jana Matejki... Możemy tutaj zobaczyć sztalugi, paletę, pędzle, skrzynię z farbami, rekwizyty: zbroję rycerską, manekin konia,  broń i narzędzia tortur... Będąc w Krakowie warto odwiedzić Dom Matejki ponieważ zawiera bardzo wiele eksponatów związanych z Janem Matejko... Czas spędzony w tym miejscu jest czasem świetnie wykorzystanym...