czwartek, 11 maja 2017

Hydra - malownicza wyspa grecka








Najbliżej Aten, w Zatoce Sarońskiej leży kilkanaście  małych wysp, które warto odwiedzić... Tym  razem  wybraliśmy  jedną  z  najbardziej  malowniczych  -  Hydrę   (Idrę)... Z Pireusu nie ma żadnego problemu z dostaniem się na wyspę, ponieważ  stąd odpływają stateczki, promy i nawet wodoloty... Rejs trwa tylko 1,50 godziny... Ze względu na zachwycające krajobrazy, Hydrę upodobali sobie malarze i poeci... Tutaj można znaleźć wszystko, czego chciałoby się przeżyć na wymarzonych greckich wakacjach... Na wzgórzach  pachnące żywicą drzewa sosnowe, cyprysy, przytulone do skał białe domy z czerwonymi dachami, kolorowanymi okiennicami,  a  wokół  portu  wille  zaprojektowane przez  Genueńczyków i  weneckich  architektów...  Są  plaże  jak  z  bajki,  a  ponadto  wspaniała  śródziemnomorska kuchnia...








Wypływając z Pireusu wiedzieliśmy, że nie możemy liczyć na błękitne niebo
i turkusowe morze... Drobiny piasku i pyłu z największej pustyni na świecie dotarły właśnie nad Grecję i jej wyspy... To był napływ bardzo suchego powietrza znad Afryki Północnej... Ta sucha warstwa formuje się nad Saharą i zawiera piasek z burz piaskowych powstałych nad pustynią... Potrafi on  bardzo szczelnie przykryć niebo, że ledwo można dostrzec słońce... W Grecji takie piaskowe chmury  nie są zaskoczeniem i  to  zjawisko jest  tutaj dobrze znane...








Gdy przypłynęliśmy do portu od razu  rzuciła się  w oczy zachwycająca,  półkolista zatoka i białe domy kryte czerwonymi dachówkami na stromych wzgórzach,  rzędy kamiennych rezydencji z arkadami,  tu i ówdzie  kwitnące bugenwille i ogromne agawy... Większość budynków jest zadbanych, doskonale utrzymanych... Piękne wzgórza, urokliwe widoki  sprawiają, że chce się je utrwalić nie tylko w pamięci... To aż nieprawdopodobne, że prawie nic nie wiadomo o historii wyspy... Praktycznie przez wieki nie była zamieszkana... Od czasu do czasu była siedzibą piratów...  Wyspa zaczęła prosperować w XVIII i XIX wieku i mieszkało na niej w tamtym czasie 16 tys. ludzi a obecnie tylko 2 tys... Wielu zbiło fortuny na handlu... Bogaci kapitanowie dorobili się dużej floty statków handlowych... Złoty czas zakończył się po  odzyskaniu  przez Grecję niepodległości... Zapanował spokój i cisza...  Patrząc na otaczające piękno,  nie jestem zaskoczona, że już w latach sześćdziesiątych XX wieku wyspa stała się modna wśród artystów... To wtedy zaczęto odnawiać stare i piękne budynki... Na tej urokliwej, spokojnej wyspie za 1500 $ kupił dom Leonard Cohen... I pokochał Hydrę całym sercem... Na wyspie mieszkał kilka lat... Tutaj powstała większość jego utworów m.in. powieść "Piękni przegrani"oraz klasyczna dzisiaj piosenka "Bird on the Wire"...









Szłam  nabrzeżem powolnym krokiem bo i po co się spieszyć w takim miejscu... Mijałam pomniki słynnych bohaterów,  kościoły, armaty, które kiedyś broniły wyspę przed Turkami, stary sklep z prochem, kawiarenki serwujące przepyszną kawę... Wędrowałam malowniczymi, krętymi, brukowanymi uliczkami, które prowadziły do górnych części miasta, i starej dzielnicy Kiafas...   Oglądalam niezliczoną ilość wylegujących się, oswojonych, bezpańskich kotów... Cieszyłam się wszystkim co oferowała wyspa... I chociaż  Hydra  zyskała ogromną popularność, to jednak zachowała swoją kulturę, tradycję, które dają jej niepowtarzalną atmosferę...  Panuje przyjemna cisza, nie słychać warkotu motorów, klaksonów...  Na wyspie są tylko trzy pojazdy: karetka i dwie śmieciarki... Faktycznie nie ma  innych samochodów ponieważ nie ma tutaj żadnych dróg... Są muły i osły, które  służą jako jedyny środek transportu,  przewożą  turystów, bagaże, żywność, materiały budowlane... Hydra, pomimo braku słońca  oczarowała mnie. swoim klimatem i pięknymi widokami... Trudno sobie wyobrazić miejsce bardziej malownicze, romantyczne i zmysłowe w Zatoce Sarońskiej...  Hydra to prawdziwa perełka wśród tutejszych wysp i pragnę przedstawić ją w jeszcze jednym poście.








Bardzo dziękuję za odwiedziny i komentarze...
Życzę samych szczęśliwych,  pięknych dni...
Jutro upragniony weekend, życzę by był ciepły i słoneczny...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...




niedziela, 7 maja 2017

Urodziło się!!!! - wiadomość z ostatniej chwili






Tuż po ósmej usłyszeliśmy zdenerwowany krzyk bażanta...  Przed momentem przyjechaliśmy z porannej Mszy Świętej...  Podbiegliśmy do okna sądząc, że coś złego stało się na łące...  a tam? nasza Basia urodziła sarniątko... Nie mogliśmy uwierzyć, że to już... W ubiegłym roku urodziła 20 maja..  Doskonale pamiętam ten dzień,  ponieważ wtedy wróciliśmy z Grecji... Urodziły się dwa maleństwa: Tosia i Kubuś... Dzisiaj jest tylko jedno  ale spore, chociaż brzuszek Basi jest
w dalszym ciągu  dosyć duży... Może urodzi jeszcze jedno?






Niemal dwa miesiące temu pokazywałam zdjęcia rodzinki sarniej... Wtedy było dwie sarenki i trójka koziołków..  Niestety, co jakiś czas znikało jedno z nich... Obserwowaliśmy Basię... Była niespokojna i ciągle  ich poszukiwała... Tydzień temu i ona zniknęła... Byłam przerażona, że człowiek jest taki bestialski  i jest zdolny zabić ciężarne zwierzę... Jakże się ucieszyłam, gdy wczoraj pojawiła się  na łące przed domem... Widziałam jej zaokrąglony brzuszek... Nie sądziłam, że wróciła aby dzisiaj rano urodzić swoje dzieciątko... Jednak zwierzęcy instynkt to sprawił, ponieważ nie tylko ona się tutaj urodziła ale i jej dzieci....Martwię się, że w obecnej chwili trawy są zbyt małe i trudno im o schronienie... To małe jest takie słodkie, niesamowicie żywotne, ruchliwe, biega po łące i jest prześliczne...